Nerwica natrectw-objawy obsesyjne

Czytasz wypowiedzi znalezione dla hasła: Nerwica natrectw-objawy obsesyjne





Temat: CHCESZ WIEDZIEĆ , CZY MASZ NERWICĘ ?
NERWICE
Objawamiobsesyjne myśli i tzw. kompulsywne (natrętne i bezsensowne) zachowania. Objawy najczęściej nasilają się stopniowo w ostrych stanach mogą uniemożliwić normalne funkcjonowanie. W terapii zaobserwowano, że u osób, które cierpią na nerwice występuje sztywność karku, pleców i barku. Ciepła kąpiel z dodatkiem soli pomoże rozluźnić mięśnie, złagodzić niepokój i potrzebę działań natrętnych.
Ponadto korzystajcie z ćwiczeń relaksacyjnych. Ułatwiają zasypianie






Temat: Fobie i natręctwa
Natręctwa to myśli lub wyobrażenia uporczywie narzucające się lub czynności ruchowe wielokrotnie wykonywane, mimo przeświadczenia o ich niedorzeczności.
Osoby, u których występuje nerwica natręctw doświadczają obsesji, czyli ciągłego, nawracającego pojawiania się określonej myśli. Reakcją na obsesje mogą być kompulsje, czyli powtarzanie określonych czynności, często wręcz w formie rytuału, np. związanych z zachowaniem czystości.

Fobia to zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed różnymi określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami, związany z unikaniem sytuacji wywołujących go i utrudnieniem funkcjonowania w społeczeństwie. Fobie wywołane są przez pewne sytuacje lub obiekty zewnętrzne wobec osoby przeżywającej lęk, które obiektywnie nie są niebezpieczne. Cierpi na nie około 10% ludzkości.

Wielu ludzi uważa chorych za dziwaków, nienormalnych. Każą się leczyć, ale to nie jest takie proste. Jednym z moich natręctw jest uczucie, że coś mnie dotyka, szturcha. Nie da się go pozbyć. Drugie natręctwo jest dziwne. Dowiedziałam się, że jest natręctwem od koleżanki kilka dni temu. Objawia się tym, że gdy np. uderzę się w łokieć natychmiast muszę klepnąć się w drugi.

Co sądzicie o natręctwach i fobiach? A może macie swoje?





Temat: Czy jestem dziwny?
powiem tak... dopóki to nie jest zbyt częste i uciążliwe to nie ma się czym przejmować...
ale na Twoim miejscu podpytałabym dyskretnie czy w rodzinie nie było przypadków nerwicy natręctw...
jeśli chodzi o nerwicę natręctw... pierwsze objawy pojawiają się około 14 roku życia... często zaczyna się od obsesyjnego liczenia pewnych rzeczy czy też powtarzania czynności...



Temat: nerica natręctw a praktyka duchowo.kto pokonał chorobę?

Tradycja pięciu sylab a walka z nerwicą natręctw.Czy ktoś choruje i praktykuje i z jakim skutkiem dla tej podobno nieuleczalnej choroby?Dzięki za odpowiedzi.Pozdrawiam

Nie wiem, jak na przebieg tej choroby wpływa praktyka pięciu sylab, ale ZOK (zaburzenia obsesyjno-kompulsywne) nie są chorobą nieuleczalną. Terapia (w tym i autoterapia polegająca m.in na przerywaniu, powstrzymywaniu oraz kontrolowanym prowokowaniu objawów) pomaga uświadomić osobie chorej, że przeciwstawianie się natręctwom, pomimo lęku, który temu towarzyszy, nie prowadzi do żadnej katastrofy, ale pozwala przerwać błędne koło obsesji i kompulsji. Nie ma czarodziejskich środków- każda praca, nawet ta oparta na praktykach medytacyjnych, podjęta nad tą chorobą/tym zaburzeniem, wymaga wysiłku, uważności, konsekwencji, itd. Czasami zaburzenia są tak silne, że uniemożliwiają normalne funkcjonowanie- wtedy pomocne są leki, bo przynoszą ulgę, obniżają lęk i pozwalają na powrót do codziennych zajęć - jednak ich działanie polega na zmniejszeniu objawów choroby, nie na jej całkowitej likwidacji.

Pozdrawiam.m.



Temat: 1
Nie wymyslam chorob,chce po po prostu poznac roznice miedzy nerwica a czyms powazniejszym.Wiecie co,po prostu latwo powiedziec "nie zadreczaj sie' jak sie nie ma takich obsesyjnych mysli.Jak ciagle chodzilo by wam po glowie pytanie "czy jestem normalna?" to byscie zobaczyly jak to potrafi utruc czlowieka.Tak jak palpitacje,lek przed wyjsciem z domu czy duszenie, obsesje i natrectwa sa jakims objawem chorobowym i mecza.Dlatego wciaz sie zastanawiam,szukam czegos lub kogos kto da mi stuprocentowa pewnosc...



Temat: 1
najgorsze w tej chorobie jest to, ze to co przychodzi nam do głowy wydaje się tak rzeczywiste, jakby to wcale nie była choroba... częste myśli w stylu, że jest sie tak naprawde zdrowym, a te obsesje to prawdziwe odczucia... u mnie pierwszym krokiem w ogole do podjęcia pracy nad sobą było uwierzenie w to że to choroba, a nie rzeczywistość... to było okropne bo nerwica jest strasznie przebiegła... gdy mi psychiatra powiedzial ze to natrectwa to mi ulżyło ale nie na długo... już następnego dnia wszystko w mojej głowie sie odwróciło: mysli podpowiadały mi że wszystko jest na odwrót, że tak sie bronie przed tym ze chce sie ze swoim chłopakiem rozstać, że na pewno od tego mam takie a nie inne objawy! że na pewno pani psychiatra źle to zdefiniowała, ze przedstawiłam jej wszystko "na odwrót"... raz byłam u niej na wizycie z moją mamą, która nie wiedziała jak mi pomóc a bardzo chciała sie czegoś dowiedzieć więcej, lekarka powiedziała jej że najlepszą pomocą będzie próba tłumaczenia mi i pokazywania, co jest natręctwem a co nie... myśle że warto mieć taką osobę obok. Mama usilnie mi wręcz wpajała do głowy (kiedy miałam kolejne silne zwątpienia i ataki płaczu, zwątpienia, niechęci życia i okropnych lęków) że to nie moje tylko że to paskudna choroba! że to natręctwa i że to minie! pomogła uwierzyć w to, że to wszystko to obsesje!!! gdy sie w to uwierzy i gdy wreszcie potrafi się oddzielić natręctwa od rzeczywistości, jest łatwiej - wie się z czym walczyć.



Temat: 1
Ja byłem już raz żonaty. Przed przed zaręczynami czułem także nasilenie się objawów, jednak po całej ceremonii tj. ślubie i reszcie ceregieli po jakimś czasie objawy się bardzo mocno zredukowały. Zobacz, nawet moi kumple którzy są zdrowi, w obliczu takiej zmiany w życiu czują stres. Jest to jakiś lęk przed zmianą. Normalni ludzie też go mają. Ale u nas jakikolwiek stres pobudza nerwicę. Ja też się stresuję w związku z ponownym zawarciem małżeństwa, ale już wiem, że z czasem obsesje się zmniejszą. Pewnie czytałeś o takich zdarzeniacz, że ktoś myślał, że już się wyleczył, a tu nagle przy jakiejś emocjonalnej sytuacji nie wiadomo skąd objawy powróciły. Wiem, że jest ciężko, ale ja takie chwilę najszczęściej załatwiam w taki sposób, że natręctwa przeżywam na pół gwizdka. Trudno mi to wytłumaczyć, ale nie walczę z nimi, tylko daję, żeby mną trząsły, jednak nie zagłębiam się w ich treść. Po jakimś czasie (kilkudziesięciu minutach lub czasem kilku godzinach) nagle wszystko się luzuje i czuję się normalnie. A jak jest normalnie to nie wyobrażam sobie bycia z kimś innym. I zazwyczaj tak już się czuję do końca dnia. Nie tłumię całkowicie tych myśli, tylko je przeżywam w ograniczony sposób. Raz mi to wychodzi lepiej raz gorzej ale gdyby ten mechanizm dopracować, to myślę, że to było by to. Dasz radę, nie ma bata :)



Temat: Banery
obsesja med. natręctwo, myśli i czynności natrętne, będące objawem (psycho)nerwicy; myśl prześladująca uporczywie; kompulsja, uraz na jakimś tle; por. fobia.

Etym. - łac. obsessio 'zamknięcie; otoczenie; opętanie'; ob 'do; ku, przeciw'; zob. sesja.
rodzaj zaburzeń lękowych, wyrażający się występowaniem irracjonalnych myśli i impulsów, którym towarzyszy przekonanie o ich niedorzeczności i chęć uwolnienia się od nich.

Myśli natrętne to idee, wyobrażenia oraz impulsy do działania, które pojawiają się w świadomości w sposób stereotypowy.

W zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych myśli obsesyjne występują najczęściej łącznie z kompulsjami, choć może wystąpić zaburzenie z przewagą myśli czy ruminacji natrętnych, klasyfikowane w ICD-10 jako F42.0.

Osoba dotknięta myślami obsesyjnymi ma świadomość, że pochodzą one z jej umysłu, co ma znaczenie w diagnozie różnicowej z urojeniami.



Temat: Nerwica natręctw...
2. Nerwica natręctw.
Jest to bardzo uporczywa i utrudniająca normalne życie postać zaburzeń nerwicowych. Polega na występowaniu u chorego dwóch podstawowych objawów:
- nawracających, nieprzyjemnych, niechcianych myśli lub wyobrażeń
(tzw. obsesji)
- natrętnych, powtarzanych w kółko czynności (tzw. kompulsji).

Przykładowo: u chorego ciągle pojawiają się wątpliwości, czy dokładnie umył ręce, czy nie przeniesie zarazków z autobusu, sklepu, pracy. W związku z tym kilkanaście razy w ciągu dnia bardzo dokładnie myje ręce. Zabiera to pacjentowi mnóstwo czasu, zdaje on sobie sprawę, że nie jest to normalne zachowanie – ale nie może nad tym zapanować.

U każdego z nas czasami pojawia się natrętna myśl (np. „czy na pewno zamknąłem drzwi na klucz?”, „czy na pewno zakręciłam kurki z gazem przed wyjazdem?”). Różnica polega na tym, że w nerwicy natręctw takie myśli i przymusowe czynności utrzymują się miesiącami i są źródłem wielkiego cierpienia chorego. Inne nazwa dla nerwicy natręctw to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne.

3. Fobie – polegają na tym, że chory odczuwa przesadny, irracjonalny lęk w określonych miejscach (np. winda, wysoki budynek) lub sytuacjach (np. widok pająka). Na samą myśl o nich pacjentowi robi się słabo, kołacze mu serce, poci się, drży, trzęsą mu się nogi. Osoba cierpiąca na fobię stara się unikać miejsc lub sytuacji, które wywołują napad lęku.
Typowe przykłady fobii to: arachnofobia (lęk przed pająkami), klaustrofobia (lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami), akrofobia (lęk wysokości).

Specyficznym typem fobii jest fobia społeczna. Jest to lęk przed ośmieszeniem, skompromitowaniem się na forum publicznym (np. podczas akademii w szkole czy przemówienia w pracy). Osoba cierpiąca na fobię społeczną nie jest w stanie zabierać publicznie głosu, nie znosi skupiać na sobie uwagi otoczenia.

Warto także wspomnieć o agorafobii – jest to lęk przed znalezieniem się poza bezpiecznym miejscem, poza domem, w tłumie obcych osób (np. w supermarkecie, w kościele, na dworcu). Chory obawia się, że może zasłabnąć, dostać zawału, duszności – a nikt z obcych osób mu nie pomoże.

4. Zaburzenia somatyzacyjne.
W tych zaburzeniach nerwicowych chory odczuwa liczne fizyczne dolegliwości, które nie znajdują potwierdzenia w badaniach dodatkowych (EKG, USG, RTG, tomografia).
Objawy te mogą obejmować:
- kłucia i kołatania serca,
- napady duszności,
- zlewne poty,
- dławienie w przełyku,
- pobolewania i wzdęcia brzucha,
- utrzymujące się biegunki,
- zawroty i bóle głowy.

Chory zwykle nie jest świadomy podłoża psychicznego swoich dolegliwości i szuka pomocy u kardiologów, gastrologów, neurologów – niestety bezskutecznie. Wywołuje to u pacjenta niepokój i napięcie psychiczne, przygnębienie, kłopoty z zasypianiem. Prawdziwa przyczyna jego stanu zdrowia leży w psychice, która wpływa na pracę narządów wewnętrznych. Dawniej zaburzenia somatyzacyjne były nazywane „nerwicą serca”, „nerwicą żołądka” itp.

Zaburzenia nerwicowe to najczęściej występująca grupa schorzeń o podłożu psychicznym. Szacuje się, że na zaburzenia lękowe cierpi co piąty Polak – czyli blisko 8 milionów osób! Większość przypadków nerwic pozostaje niewykrytych bądź niewłaściwie leczonych, wiele osób, którym można pomóc nie trafia do psychiatry ani psychoterapeuty. źródło:http://www.psychiatria.info.pl/

Ja mam objawy wlasnie nerwicy natrectw..moze nie jest to tak nasilone..ale zdarza sie niestety a wy czy macie takie problemy? jak temu zaradzic??



Temat: Natręctwa

Nerwica natręctw, zespół obsesyjno-kompulsywny, zespół anankastyczny, OCD, Obsesive Compulsive Disorder, choroba psychiczna, w której chory nie potrafi powstrzymać pewnych myśli (obsesje) lub czynności (kompulsje). Natręctwa są myślami, impulsami skłaniającymi do działania, lub wyobrażeniami uporczywie narzucającymi się, albo też czynnościami wielokrotnie wykonywanymi, mimo przeświadczenia o ich niedorzeczności. Osoba doznająca natręctw ocenia je krytycznie. Próbuje odsunąć od siebie uporczywie powracające myśli lub usiłuje zaprzestać wielokrotnego wykonywania tych samych czynności. Próby te są zwykle nieudane i tylko nasilają uczucie niepokoju i wewnętrznego napięcia, które rozładowuje się dopiero po ich wykonaniu i to jedynie na pewien czas (...). Pojedyncze i przemijające symptomy tej choroby są zjawiskiem powszechnym, obserwowanym także u osób zdrowych. Około 80% ludzi miewa objawy o charakterze natręctw. (OnetWiem)

Mam nadzieję, że definicja was nie przeraziła xD
Skoro aż tylu ludzi miewa takie problemy, podejrzewam, że spora grupa znajdzie się też na tym forum

Ja mam chyba te 'najpopularniejsze' natręctwa, tzn. częste mycie rąk, wielokrotne sprawdzanie czy zamknęłam drzwi, unikanie przerw miedzy płytami chodnikowymi, sprawdzanie czy nastawiłam budzik na odpowiednią godzinę... I wiele, wiele innych (o których zapewne zaraz sobie przypomnę).

Nie widziałam nigdzie tego tematu, a wydaje mi się, że może być ciekawy. Nie chodzi w nim tylko o poważne objawy choroby, ale i o zwykłe dziwactwa, które ma każdy. A zatem...
Jakie Wy macie natręctwa i jak sobie z nimi radzicie?

Fani House'a z natręctwami - łączcie się! xD




Temat: 1
Macie racje, chyba nic nie zmienilam, ale mnie stresuja takie

z pozoru blache sytuacje.
Nie jestem chyba hipochondryczka, ale wlasnie chorob najbardziej sie boje. Mam obsesje na

punkcie raka, wynajduje objawy u siebie (od tego zaczela sie moja nerwica). A nawrot... sama nie wiem, musialo sie skumulowac

kilka czynnikow, ale ostatnim bylo chyba to, ze zdenerwowalam sie bardzo wysypka, ktora pojawila sie u mojej corki.

W

zasadzie to raka prawie wybilam sobie z glowy, nie mysle o tym, ja ogolnie jestem zakrecona. Problemy w pracy (chociaz praca

z pozoru latwa, lekka i przyjemna), jakies tam tylko lekkie wspolzawodnictwo ze szwagierka, bardzo tez denerwuja mnie

niektorzy ludzie, no i lekka mania przesladowcza... chcialabym byc przez wszystkich lubiana i akceptowana a tak sie chyba nie

zdarza
Z drugiej strony:
wsparcie w rodzinie, kochajacy maz, z ktorym nerwica zblizyla mnie chyba jeszcze bardziej,

wiem ze mnie kocha i probuje pomoc. No nie ma sie do czego przyczepic. Mam fajne mieszkanie, kochana coreczke, obydwoje z

mezem mamy prace, moze nie jestesmy krezusami, ale nie musimy liczyc od wyplaty do wyplaty.
Dlatego chyba tak ciezko mi

uwierzyc, ze te dolegliwosci to 'tylko' nerwica. Jak mi ktos powiedzial, chyba mi za dobrze i szukam sobie probemow

:/

Ja juz jako dziecko mialam nerwice natrectw. Ciagle mycie rak, az skora schodzila mi z palcow a potem ciagle plucie

i uczucie wlosa w buzi. Czyli podloze mojej nerwicy moze tkwic jeszcze w dziecinstwie (ktore w moich wspomnieniach bylo

bardzo szczesliwe).

Bylismy jeszcze przed chwila cala rodzinka na basenie, super sie tam czulam, ale tuz po wyjsciu

znow zimno na karku

Musze chyba ciagle miec jakies zajecie, zeby jak najmniej myslec?

Agnieszka



Temat: RODZINA

„Czy zdają sobie Państwo sprawę z tego, że takie praktyki jak wróżbiarstwo, astrologia, tarot, chiromancja potrafią być wysoce uzależniające? Wróżenie, zwłaszcza gdy któraś z przepowiedni się sprawdzi, może uruchomić silny mechanizm nałogowy. Czy Pałac Młodzieży zamierza promować uzależnienia?” - pytają sygnatariusze listu.
„Przedstawianie go jako głównej atrakcji może wywołać, zwłaszcza u młodzieży, mylne przekonanie, że ich los nie zależy od nich – ale jest już gdzieś zapisany i nie można go zmienić. Promowanie fatalizmu i braku możliwości wpływu na swoje życie nie jest chyba dobrą odpowiedzią na trudności z jakimi zmagają się dzisiejsi młodzi ludzie” - zauważają łódzcy studenci.
„jak pokazuje doświadczenie ludzie udają się do wróżki przed ważnymi decyzjami w życiu”. „Czy młodzież nie powinna być uczona odpowiedzialności, racjonalnego przewidywania, ważenia każdego za i przeciw? Tymczasem Państwo zdają się podpowiadać młodemu człowiekowi: „Nie myśl racjonalnie. Spytaj się wróżki” - twierdzą autorzy listu. Według nich fałszywa wróżba może stać się za sprawą sugestii niszcząca. „Przykład? Dziewczyna dowiaduje się od wróżki, że zostanie zdradzona. Zaczyna podejrzewać swojego chłopaka. Obawy nie dają jej spokoju. Popada w obsesję. Dochodzi do wielu kłótni, ostatecznie się rozstają. Są nieszczęśliwi. Czy to naprawdę taki fikcyjny scenariusz? - zastanawiają się protestujący.
„korzystaniem z usług wróżbitów, a zwiększeniem prawdopodobieństwa pojawienia się objawów, które współczesna psychologia określa mianem zaburzeń osobowości, napadów strachu, lęku, występowaniem myśli samobójczych, autoagresji, skrajnego wyczerpania”. „To nie żart. Teologia chrześcijańska wspomniane objawy opisuje bardziej precyzyjnie. Są to tzw. dręczenia diabelskie oraz opętania. Nie spotkaliśmy ateisty, który negowałby rzeczywistość opętań. Niektórzy z nas znają osobę, u której na skutek korzystania z horoskopów, a zwłaszcza po wizycie u wróżki – rozwinęła się niezwykle zaawansowana nerwica natręctw” - podsumowują sygnatariusze protestu http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x20443/studenci-protestuja-przeciwko-wrozce-na-festynie-rodzinnym/




Temat: 1
To zdecydowanie nerwica natręctw, nazywa się to emetofobia, ale mniejsza o klasyfikacje....bo dysputy na poziomie teorii nikogo jeszcze nie uleczyły.

Po prostu trzeba przestac z tym walczyc, bo to tylko pogarsza sytuację, ale sam wiem, że co innego powiedzec a co innego zrobic. Siła napędowa polega wlaśnie na tym, że ciagle o tym sie myśli, to jak nie patrzec obsesja w około której kreci sie całe życie. Trzeba też próbowac nauczyc sie rozrozniac realne mdłosci od objawow antycypowanych: wstrzymywanie oddechu w fazie wdechu, nerwowe przełykanie sliny totalne skupienie na odczuciach i rożne inne mogło by się wydawac dziwne automatyczne nawyki w sytuacjach np publicznych.

Poza tym dobrze jest się zbadac, bo nawet drobne i niegroźne zaburzenia pracy ukladu pokarmowego mogą bardzo nasilac emetofobie.
Ataki paniki prowokują prawie zawsze jakies niepokojące odczucia, pewnie cześc z was może miec. cichy reflux (bez uczucia zgagi) tzw LPR nie mylic z partia polityczna :) lub też rozpanoszone bakterie helikobater pylori, reflux zołciowy z dwunastnycy (bardzo czesto powduje mdłosci szczegolnie naczczo rano) , albo zapalenie żoładka, wiekszośc z tych dolegliwości jest przewlekła. Nie wykluczam tez, że inne schorzenia mogą dawac niepokojące objawy, mdłosci może wywołac praktycznie wszystko...do konca swiata można było by wymieniac.

Może to co napiszę nieco dalej nie zabrzmi optymistycznie, ale nie liczł bym na psychiatrów oraz leki bo to tylko może co najwyzej przytlumic, uspic problem na jakis czas jesli oczywiście zadzialaja, ja osobiscie wielkiej poprawy nie poczułem (gawoli scisłosci jakiejkolwiek), a bosesja wróci i tak i tak ze zdwojoną siła po odstawieniu, predzej czy poźniej.
Nie słuchał bym się też bzdur dotyczących traumy czy złego dzieciństwa etc etc Nieeee ta droga.....w końcu powinni tego Freuda i psychoanalitykow zabronic bo to bajki. No chyba, że ktoś usilnie w nie wierzy to może to go uleczy. Poza tym w każdej dziedzinie są doskonali fachowcy średni fachowcy oraz tzw partacze i psychoterapeuci nie są tu wyjątkiem. Taki rodzaj terapii gdzie się coś analizuje tylko napędzia obsesje, żrodlo tych lęków i własnie emetofobii posila sie z jakże prostego faktu......" niczego w życiu nie jesteśmy w życiu 100% pewni"! mamy tylko ograniczona możliwośc przewidywania przyszłości........

Przepraszam za proroczy ton i ewentualne byki ledwo widzę na oczy jest 5 rano..

pozdrawiam.



Temat: 1
Gwoli wyjaśnienia a propos ostatnich uaktualnie chchiałbym wyjaśnić iż nie jestem dr Judymem ( nie mylić z prof.Piotrowskim tym od materaca a niekdyś kandydatem na prezydenta RP vel wkładki do butów)....
Chcę jedynie pomóc ludziom cierpiącym tak samo jak ja na różne odmiany nerwic i dlatego wyszukuję w wirtualnym świecie poukrywane na różnych stronach informacje pomagające w całym tym znerwicowanym życiu.
Kto wie , może po tak wielu doświadczeniach związanych z chorobą podzielę się z Wami moimi metodami pomagającymi w walce z nerwicą, kto wie....
A jak narazie kolejna dawka wiedzy, tym razem :

LECZENIE NERWIC

Najlepsze wyniki dają oddziaływania psychoterapeutyczne począwszy od psychoterapii podtrzymującej do różnego rodzaju psychoterapii grupowej. Leczenie szpitalne jest niezbędne tylko w nielicznych przypadkach najcięższych postaci nerwicy natręctw, depresyjnej czy lękowej. Zwykle wystarczy leczenie ambulatoryjne lub na oddziale dziennym. Zazwyczaj rokowanie jest pomyślne, wiele nerwic ustępuje bez leczenia lub po krótkim leczeniu, wobec jednak częstości występowania nerwic ich leczenie staje się problemem społecznym.

Nerwica natręctw

Nerwica natręctw, nerwica, której głównym objawemnatręctwa ruchowe lub myśli natrętne. Do najczęstszych form należy np. przymus mycia rąk, często kilkadziesiąt lub kilkaset razy dziennie. Czasem nerwica osiąga takie nasilenie, iż uniemożliwia pracę, a nawet wychodzenie z domu. Oporna na leczenie, wymaga długotrwałej terapii szpitalnej, może być przyczyną inwalidztwa. Nieraz łączy się z psychastenicznym lub obsesyjnym typem osobowości.

Nerwica lękowa
Nerwica lękowa, lęk jest osiowym objawem wszystkich nerwic, występuje również w psychozach. W nerwicy lękowej wysuwa się na pierwszy plan. Chory skarży się na uogólniony niepokój, napięcie, stałe poczucie zagrożenia, występują u niego nieuzasadnione obawy o swoją przyszłość, o los najbliższych. Lęk tym różni się od strachu, że w tym ostatnim istnieją rzeczywiste czy też możliwe zagrożenia.

W nerwicy lękowej

chory ma obniżoną samoocenę, poczucie mniejszej wartości, stale nastawiony jest na możliwość porażki czy niepowodzenia. Jest przeczulony na punkcie opinii innych, wycofuje się z kontaktów z otoczeniem. Zwykle towarzyszy temu obniżony nastrój. Jednym z objawów mogą być różnego rodzaju fobie, np. wysokości, przebywania w zamkniętym pomieszczeniu, otwartej przestrzeni, jazdy różnymi środkami lokomocji i wiele innych. Niekiedy towarzyszą fobiom również natręctwa. Chory zdaje sobie sprawę z bezsensowności swoich obaw, ale nie jest w stanie zapanować nad nimi.

Fobie

Czasem w nerwicy lękowej występują stany paniki, z paraliżującym lękiem, z poczuciem krańcowego zagrożenia, silnymi objawami wegetatywnymi, z reakcjami ucieczkowymi. Panika może wystąpić indywidualnie, częściej w całej grupie osób. Nerwica lękowa jest obecnie uważana za najczęstszą postać nerwicy. Głównymi metodami leczenia są psychoterapia indywidualna i grupowa, psychoanaliza. Skuteczne, ale nadużywane środki przeciwlękowe w znacznej mierze mogą doprowadzić do uzależnienia, dlatego powinny być stosowane okresowo i pod stałą kontrolą lekarza.

Nerwica hipochondryczna

Nerwica hipochondryczna, przez niektórych autorów wyróżniona jako osobny rodzaj nerwicy. W obrazie chorobowym górują przesadne skargi na różne dolegliwości somatyczne, przewrażliwienie, skłonność do wyolbrzymiania swoich dolegliwości przy braku etiologicznego podłoża somatycznego. Czasem wywołana jest jatrogennie, przez niewłaściwą postawę lekarza.

Nerwica wegetatywna, narządowa
Nerwica wegetatywna, nerwica narządowa, termin używany nie przez psychiatrów, lecz przez lekarzy ogólnych i internistów. Oznacza zespół objawów wegetatywnych, takich jak: nadmierne pocenie się, kołatanie serca, objawy żołądkowo-jelitowe, czerwienienie się, dermografizm, drżenie rąk, nagłe stany osłabienia czy omdleń, które nie znajdują uzasadnienia w stanie somatycznym.

Objawy wegetatywne są osiowym objawem wszystkich nerwic, nigdy nie występują w izolacji, towarzyszy im zawsze lęk, zaburzenia nastroju, egocentryzm, czasem fobie i natręctwa, drażliwość, wybuchowość.

Czasem używa się jako synonimów określeń: dystonia neurowegetatywna, stygmatyzacja wegetatywna, zespół psychowegetatywny. Równie błędne jest określenie: nerwica narządowa, mające oznaczać objawy dotyczące tylko jednego narządu czy układu, np. nerwica serca, nerwica żołądkowo-jelitowa, itp.

Nerwice pourazowe

Nerwice pourazowe, objawy występujące po urazach somatycznych lub psychicznych. W obrazie chorobowym górują objawy wegetatywne, lęk, uczucie zmęczenia, osłabienia.

żródło : PSP Home
CDN.... Powodzenia!!! :-)




Temat: Istnienie Bóstw(a)
Sądzę, że nie tyle dwudziestowieczne myslenie, ale wcześniejsze. Tak zwane oświeceniowe. Oczywiście, to jest temat bardzo złozony i korzenie tego myslenia tkwią w starozytności. Z drugiej strony, nie mozna też demonizować tego myślenia - dzięki niemu nie tylko mamy prąd i prawa człowieka, ale też unikamy wpadania w przesadę fałszywego mistycyzmu

Nie myślałem o tym pod takim kątem. Myślenie oświeceniowe jest oczywiście jak najbardziej poprawne i słuszne, dopóki poruszamy się na płaszczyźnie czysto materialnej i dającej się wyjaśnić. W końcu poznanie budowy np. komórki, z której zbudowana jest łodyga, w żaden sposób nie odbiera Naturze Boskości, tak samo, jak poznanie anatomii ciała ludzkiego nie czyni, że przestajemy być ludźmi i szanować innych ludzi. A części stricte duchowej, spirytualnej, Nauka i tak nie dotknie, bo nie ma do tego narzędzi.
Również klasyfikacje naukowe są bardzo użyteczne - stąd Układ okresowy pierwiastków, system Linneusa w biologii, rozwinięta lingwistyka (w tym porównawcza), podział cząstek elementarnych, uporządkowanie genów i badania genetyczne i wiele innych prawdziwych osiągnięć.
Ja miałem na myśli raczej kwestie społeczno-światopoglądowe: ideologizowanie, przeintelektualizowanie, czarno-białe myślenie i przylepianie niezbyt sensownych etykietek wszystkiemu, co się rusza i nie tylko; coś, co z nauką nie ma wiele wspólnego (czasem zupełnie nic), a raczej jest pseudonaukowym bełkotem ideologów, odbierającym człowiekowi radość z osobistego przeżywania i poznawania zjawisk (oczywiście tylko temu, kto się tym przejmuje). Poprostu nie wyraziłem ich wystarczająco jasno. Wiekowi XX miałbym do zarzucenia znacznie więcej, niż nieszczęsne klasyfikacje, ale to nie miejsce na tego rodzaju dyskusje (ani nie czas:) o 3:22 am:) )) W każdym razie uważam, że jedyna droga dla cywilizacji to droga w przyszłość, jak najszybciej do epoki ponowoczesnej, w której rozwój technologii łączy się z ochroną środowiska, rozwój gospodarczy z równoważeniem rozmaitych problemów, itd.; w której XX-wiecznego 'człowieka masowego' (3xM: miasto, masa, maszyna; dodajmy jeszcze korporacje i biuro) wypiera postnowoczesny 'człowiek indywidualny', szukający swojej drogi duchowej i wspólnoty (bo człowiek jest stworzeniem stadnym, a indywidualizm, o którym myślę, nie oznacza wyobcowania i samotniczego trybu życia). Tu również widzę szanse dla ruchów neopogańskich i rodzimowierczych: taki człowiek jest indywidualistą i nie musi iść 'owczym pędem', np. za dominującą w kraju religią; a ponieważ potrzebuje duchowości, więc wielu się tymi nurtami zainteresuje; może też się ubierać ekologicznie, nie przejmując się tym, że akurat modne są tworzywa sztuczne (na szczęście teraz nie są), itd.

Zgadzam się z Tobą całkowicie, jeśli chodzi o zabobony - przesadna wiara w nie to wypaczenie wszelkiej duchowości, robiące z jakiejkolwiek religii groteskę; powiem więcej, zbyt obsesyjne poleganie na przesądach MOŻE - choć nie musi - być objawem nerwicy natręctw (rzecz uleczalna, niezbyt groźna, ale przykra).

Pozdrawiam!!



Temat: Nerwica
Nerwice – obejmują dużą i bardzo różnorodną grupę zaburzeń, których podstawowym objawem jest lęk. Zaburzenia nerwicowe to najczęściej występująca grupa schorzeń o podłożu psychicznym.
Lękiem nazywamy stan, w którym chory odczuwa zagrożenie, obawę, stałe napięcie psychiczne – ale sam nie potrafi odnaleźć przyczyny lęku. Lęk wywołuje u chorego szereg niekorzystnych objawów:
- drżenie rąk, dreszcze, silne napięcie mięśni, niepokój
- szybkie i nierówne bicie serca,
- nadmierną potliwość,
- duszność, uczucie dławienie w gardle,
- miękkie nogi, „jak z waty”
- zawroty głowy i omdlenia,
- uczucie parcia na mocz i biegunkę.

Do najważniejszych zaburzeń nerwicowych zaliczamy:

1. Lęk uogólniony.
- niepokój i napięcie psychiczne, utrzymujący się przez wiele tygodni,
- ciągłe zamartwianie się i obawy dotyczące codziennych spraw i obowiązków,
- niemożność relaksu ani odprężenia,
- kłopoty z zasypianiem, w głowie chorego kłębią się czarne myśli,
- zły nastrój i rozdrażnienie,
- liczne objawy związane z lękiem:
- uczucie duszności, dławienia w gardle, ściskania koło serca.
- nudności, biegunki, wzdęcia, pobolewania brzucha.
- uporczywe bóle głowy, mięśni, krzyża.
2. Nerwica natręctw.
. Polega na występowaniu u chorego dwóch podstawowych objawów:
- nawracających, nieprzyjemnych, niechcianych myśli lub wyobrażeń
(tzw. obsesji)
- natrętnych, powtarzanych w kółko czynności (tzw. kompulsji).

Przykładowo: u chorego ciągle pojawiają się wątpliwości, czy dokładnie umył ręce, czy nie przeniesie zarazków z autobusu, sklepu, pracy. W związku z tym kilkanaście razy w ciągu dnia bardzo dokładnie myje ręce. Zabiera to pacjentowi mnóstwo czasu, zdaje on sobie sprawę, że nie jest to normalne zachowanie – ale nie może nad tym zapanować.
Inne nazwa dla nerwicy natręctw to zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne.
3. Fobie – polegają na tym, że chory odczuwa przesadny, irracjonalny lęk w określonych miejscach (np. winda, wysoki budynek) lub sytuacjach (np. widok pająka). Na samą myśl o nich pacjentowi robi się słabo, kołacze mu serce, poci się, drży, trzęsą mu się nogi. Osoba cierpiąca na fobię stara się unikać miejsc lub sytuacji, które wywołują napad lęku.
Typowe przykłady fobii to: arachnofobia (lęk przed pająkami), klaustrofobia (lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami), akrofobia (lęk wysokości).

Specyficznym typem fobii jest fobia społeczna. Jest to lęk przed ośmieszeniem, skompromitowaniem się na forum publicznym (np. podczas akademii w szkole czy przemówienia w pracy). Osoba cierpiąca na fobię społeczną nie jest w stanie zabierać publicznie głosu, nie znosi skupiać na sobie uwagi otoczenia.
Warto także wspomnieć o agorafobii – jest to lęk przed znalezieniem się poza bezpiecznym miejscem, poza domem, w tłumie obcych osób (np. w supermarkecie, w kościele, na dworcu). Chory obawia się, że może zasłabnąć, dostać zawału, duszności – a nikt z obcych osób mu nie pomoże.
4. Zaburzenia somatyzacyjne.
W tych zaburzeniach nerwicowych chory odczuwa liczne fizyczne dolegliwości, które nie znajdują potwierdzenia w badaniach dodatkowych (EKG, USG, RTG, tomografia).
Objawy te mogą obejmować:
- kłucia i kołatania serca,
- napady duszności,
- zlewne poty,
- dławienie w przełyku,
- pobolewania i wzdęcia brzucha,
- utrzymujące się biegunki,
- zawroty i bóle głowy.

Chory zwykle nie jest świadomy podłoża psychicznego swoich dolegliwości i szuka pomocy u kardiologów, gastrologów, neurologów – niestety bezskutecznie. Wywołuje to u pacjenta niepokój i napięcie psychiczne, przygnębienie, kłopoty z zasypianiem. Prawdziwa przyczyna jego stanu zdrowia leży w psychice, która wpływa na pracę narządów wewnętrznych. Dawniej zaburzenia somatyzacyjne były nazywane „nerwicą serca”, „nerwicą żołądka” itp.



Temat: Strach przed dotykanymi towarami w sklepie
Najogólniej- wydaje mi się, że jest to tak jak większość użytkowników napisała jest to nerwica natręctw, konkretniej jej odmiana - choroba brudnych rąk. Najlepszą pomocą będzie terapia psychologiczna lub leki, które spowodują, że przestaniesz obsesyjnie o tym myśleć , dotykając czegoś ( ale nie upośledzą funkcjonowania ogółem! Zupelnie nie wiem skąd przekonanie, że wszystkie leki psychotropowe, robią z człowieka roślinkę. One mają głownie pomagać poradzić sobie z pewnymi objawami. A leki o których piszą niektórzy to leki przeciwpsychotyczne!)
Choroba ta może się pogłębiać (np klamkę od drzwi wszystkich poza domowymi zaczniesz dotykać przez chusteczkę, nie będziesz siadać w obcych miejscach itp. Ta choroba często ma podłoże psychologiczne, dlatego najlepsza będzie terapia. To całkowicie wyleczalne więc się nie martw , tylko zasięgnij pomocy.
Ad Sukienka
To jest właśnie to co mnie w tym wszystkim najbardziej drażni. Ktoś pisze o czymś, bądź dopiero zaczyna to studiować i nagle wszędzie widzi omawiane zaburzenie...(to też ma swój termin w psychologii:)). Ale Sukienko droga , nikt nie upoważnił cię do wypowiadania tego typu opinii na forum. Skoro jak widać masz ewidentne braki w wiedzy. Objawy typu fobie, czy też stany depresyjne albo właśnie nerwica, mogą WSPÓLTOWARZYSZYĆ schizofrenii. Ale jeśli depresja, nerwica bądź fobia była objawem przodującym (czyli wystąpiła przed jakimikolwiek objawami psychotycznymi (czyli typowymi dla schizo) to nie ma mowy o diagnozowaniu schizofrenii. Jak to prościej wytłumaczyć?
Np. Ktoś zgłasza się do psychiatry z objawami depresyjnymi a także urojeniami na różnym tle. Objawami uznawanymi za typowo schizofreniczne. Czuyyli co? zaczynamy go karmić neutoleptykami? NIE. Bo objawy urojeniowe są skutkiem/pbjawem wytwórczym wspomnianej depresjii (ponieważ to jej objawy wystąpiły najpierw, a jak wiadomo urojenia mogą wystąpić jeśli jest ciężka. Tak samo odwrotnie. Depresja może być skutkiem Schizofrenii. (Chory załamuje się, ma myśli samobójcze, bo nie może sobie poradzić z objawami schizofrenii np uirojenia upośledzają jego funkcjonowanie). Tak samo ze wszystkim. Schizofrenii nie wolno diagnozować jeśli wcześniej wystąpiły ( w dluższym okresie czasu) objawy typowe dla innego zaburzenie. Czyli jak u koleżanki z forum, typowe dla choroby brudnych rąk. I nawet jeśli kiedykolwiek miałaby mieć predyspozycje do zachorowania na schizofrenię to nawet doświadczony psychiatra najpierw zapyta czy były przypadki w rodzinie, poobserwuje pacjenta przez dłuższy czas i zastanowi się 10 razy zanim ustawi diagnozę. (Bo o diagnostyce decyduje kolejność i nasilenie zaburzeń. Objawy schizo zawsze muszą być przodujące lub wyraźnie silniejsze na tle innych (wg klasyfikacji ICD-10).
Więc tym bardziej forumowa koleżanka nie ma prawa wysuwać takich wniosków. Przestraszy nam użytkowniczkę i jeszcze z obawy przez zaszufladkowaniem nie pójdzie po pomoc.
Pomyśl dwa razy zanim napiszesz coś podobnego. I nigdy nie wydawaj tego typu opinii bez uprawnień do nich.



Temat: Depresja....
Sorry neo ale nie mogę czytać tych bzdur, widać, że nigdy nawet nie wgłębiłaś się w mechanizm działania antydepresantów i nie masz o nim zielonego pojęcia, a jak zwykle odżegnujesz od czci i wiary wszystko, co nie jest homeopatią klasyczną.. Ja wszystko rozumiem, ale to już się zaczyna robić uciążliwe i niesmaczne po prostu
Polecam choćby przeczytać kilka podstawowych informacji na Wikipedii http://pl.wikipedia.org/w...wytu_serotoniny

Dobra, to i ja napiszę swoje 'świadectwo', bo jestem przykładem, że te 'obrzydliwe farmaceutyczne leki' mogą uratować życie, kiedy nic innego nie pomaga. Zmagałam się z depresją połączoną ze stanami lękowymi, wszystko zaczęło się od natrętnego myślenia o śmierci i tak już poszło dalej.. żaden psycholog czy różne banalne sposoby poprawiania nastroju mi nie pomogły, bo na stany lękowe i myśli natrętne nic takiego nie pomaga, jak niby psycholog ma mi pomóc pozbyć się obsesyjnego myślenia o śmierci?? (nie miało ono absolutnie żadnego uzasadnienia w rzeczywistości, nigdy mi nikt nie umarł bliski). Zresztą jestem bardzo samoświadomym człowiekiem i umiem sama sobie robić autopsychoterapię w razie potrzeby, chodziłam kiedyś krótko do psychologa i stwierdziłam, że to bez sensu, bo ona zadaje mi te same pytania, które ja sobie zadaję, a odpowiedzieć i tak muszę sobie sama. Fakt, że lubiłam tą kobietę i wychodziłam z tych spotkań spokojniejsza, ale taki sam, a właściwie lepszy efekt dawało spotkanie z kimś bliskim..
Pomogła mi świetna psychiatra i leki, najpierw brałam Asentrę i coś jeszcze, na początku miałam duże mdłości i brak apetytu, co wtedy mnie ucieszyło, bo przy okazji schudłam, później się wszystko unormowało, leki zadziałały, ale nie tak dobrze, jakby mogły (lęki znacznie mniejsze, ale przygnębienie zostało), więc po kilku miesiącach miałam lek zmieniony na Seroxat, ten okres leczenia trwał ok roku, nie pamiętam już teraz dokładnie. Mój błąd był taki, że za szybko dążyłam do odstawienia, tak bardzo już chciałam żyć normalnie, że zdusiłam w sobie sygnały, że może warto jeszcze się poleczyć, i jakiś czas po odstawieniu, objawy zaczęły wracać, wtedy nie czekałam, aż znowu będzie naprawdę źle i poszłam od razu z powrotem do psychiatry, tym razem brałam już leki do całkowitego odczucia wyleczenia. Od tamtej pory minęły jakieś 3 lata i depresji ani śladu.
Moim zdaniem ludzie często mylą depresję z uczuciem przygnębienia czy przytłoczenia rożnymi ciężkimi przeżyciami czy niesprzyjającymi okolicznościami życiowymi, z przemęczeniem czy nerwicą, z jakimiś rysami na psychice, które w nich siedzą i nie daja spokoju. Przy tego typu problemach faktycznie branie leków nic nie da, bo pigułka nie przepracuje pewnych nieprzepracowanych rzeczy za człowieka. Czasem bywa też tak, że dobrostan życiowy wzrasta, problemy rozwiązują się i człowiek, który rzekomo cierpiał na depresję, nagle z niej cudownie zdrowieje...
Depresja to ciężka, śmiertelna choroba, niezależna od życiowych okoliczności (chociaż fakt posiadania różnorakich problemów jej nie wyklucza...) i ja osobiście nie widziałam przypadku, żeby ktoś z niej wyszedł bez leczenia..



Temat: Midwest Center-świetny program-po pół roku czuję się dobrze
Przede wszystkim prośba do admina, proszę nie kasować tego wątku - to nie jest reklama.

Myślę że gdzieś tam wszyscy chcemy sobie pomóc i każda rada , albo wskazówka ma wielką wartość. ( szczególnie jeśli od lat nie mozesz przeskoczyć swoich problemów ).

Cierpiałem od pewnego czasu na nerwicę ( przez większość czasu nawet o tym nie wiedząc, albo nie wiedząc że to coś z czym można sobie poradzić ). Do pewnego stopnia wciąż mam kłopoty, ale wszystko zaczyna się układać.

Chciałbym wam polecić program Midwest Center ( Hamerykański ), do walki z lękami ( i związaną z tym depresją ). Program polega na tym że są kasety i książka z ćwiczeniami. Jest 16 sesji, każdą sesję robisz tydzień i każda jest poświęcona jednemu aspektowi który powoduje lęk. Kilka z nich:

1. Objawy.
2. 6 kroków niezbędnych w skutecznym przezwyciężeniu ataków paniki i lęku.
3. Pozytywny dialog ze sobą - klucz do zdrowego samopoczucia.
4. Oczekiwania - jak je zredukować i czuć się lepiej ( o boże to był mój koszmar )
5. Dieta i ćwiczenia fizyczne. ( czy ktoś z was pije mnóstwo kawy i zagyza batonami? )
6. Powstrzymywanie złości i kontrola nad chuśtawkami nastroju.
7. Asertywność.
8. Jak zakończyć z myśleniem "Co jeśli...?" ( w praktyce to jest poświęcone lękowi towarzyszącemu oczekiwaniu na coś, przeskakiwaniu tej "górki" towarzyszacej robieniu jakiejś stresujacej czynności - jak np. egzaminy , lekarz, itp. - cokolwiek czego unikacie.
9. Jak wydostać się z zamkniętego koła poczucia winy i zamartwiania się o przyszłość. ( to też był mój problem - miałem taki mały biczyk i się nim biczowałem )
10. Jak powstrzymać obsesyjne, natrętne, straszne myśli. (Ja obsesyjnie myślałem o tym że kogoś potrącę samochodem )
11. Prawda o lekarstwach i alkoholu. ( generalnie - jeśli ktoś pomyślał że ten program to ściema, kadzidełka i jakieś voo-doo - to opracowali to też psychiatrzy i oczywiście mają profsjonalne podejście do leków. Ale też mozesz sie dowiedzieć w jaki sposób mogą być "drogą na skróty", jak moga cię trzymać w miejscu, itp )
12. Odwaga aby się zmienić - ( w praktyce o tym, dlaczego wiedząc co robić, żeby wreszcie czuć sie dobrze... jednak tego nie robisz )
13. Zarządzanie czasem - 12 kroków do zrównoważonego życia.
14. Jak powstrzymać stres przed "zamianą" w lęk. ( trochę chamskie tłumacznie ale niech będzie )
15. Przechodzenie "nawrotów" ( Czyli jak je wykorzystać na swoją korzyść i sprawic żeby były coraz krótsze)

Generalnie to wygląda tak że jest 30 min Lucindy Bassett ( która w pewnym momencie przez kilkanaście lat praktycznie nie wychodziła z domu z powodu ataków paniki ). Opisuje one po prostu
problem z tej lekcji i opisuje narzędzia jak sobie z tym radzić. Czasem rozmawia z psychiatrą. Potem jest 30 min "sesji grupowej" gdzie osoby wyleczone albo leczące się omawiają to samo, na konkretnych przykładach. Świetne! Czasem śmieszno-straszno-prawdziwe jak na przykład opowieść kobiety która przygotowując przyjęcie wkładała buty na wysokim obsasie żeby obejrzeć mieszkanie z punktu widzenia wysokich gości. ( ze mną aż tak źle nie było, chociaż perfekcjonizm to była moja zmora )

Do tego ćwiczenia, w formie róznych pytań itp, takich rzeczy z którymi się pisemnie pracuje. No i chyba najważniejsze - "zadania do działania". Czyli takie jakby "bojowe" zadania do wykonania. związane z każdą lekcją ( chyba po kilkanaście w każdej lekcji ). Powiem tak - w ramach jednego z działań wreszcie wyszedłem z domu. ( i poszedłem do psychologa, wróciłem na uczelnię, itd. ).

Z tego co wiem to terapia kognitywno-behawioralna. W praktyce - opisanie każdej z kilkudzisięciu chyba przyczyn lęku i docieranie do przyczyn, oraz praktyczne narzędzia do tego żeby te złe nawyki i przyczyny zmienić.

Do tego dochodzi kaseta relaksacyjna, a na niej ćwiczenie oddechowe i ćwiecznie z napinaniem i rozluźnianiem mięśni.

POLECAM!!!!!. Ostatnio spotkałem kobietę która chyba od kilkunastu lat leczy się z lęków ( chociaż trudno to nazwać leczeniem ). I smutno mi patrzeć na to że ktoś może się męczyć mimo że w sumie rozwiązanie tego wszystkiego jest na wyciągnięcie ręki.

Ja miałem problem z perfekcjonizmem, wysokimi oczekiwaniami, obwininiem się, "biczowaniem się", ciągłym znalizowaniem, itd. Efekt był taki, że zacząłem unikać kolejnych czynności, w związku z lękiem wyleciałem ze studiów, miałem ataki paniki, itp.

Właściwie kiedy poszdłem do psychologa większość z tych problemów już rozwiązałem w dużym stopniu pracując z programem. Teraz łączę psychologa z programem i postępy są jeszcze szybsze.

Nieststy program jest po angielsku w całości.

Nazywa się "Attacking anxiety and depression".

Ich stronka to www.stresscenter.com i http://online.stresscenter.com/login.php ( tutaj jest online wersja programu - chociaż kosztuje chyba 30 dolarów miesięcznie )

No i teraz muszę się przyznać do czegoś niedobrego - ściągnąłem sobie to z emula ( w mp3 i książkę w pdf ). ( słowa kluczowe "anxiety" "Lucinda bassett" itp. ) A wersję online teoretycznie można zrobic tak, że logujesz się na okres próbny na tydzień a jak gaśnie ci konto to logujesz się pod następnym nickiem i robisz następną lekcję itd. Wiem że to cwaniactwo, ale tonący brzytwy się chwyta. W końcu nie chodzi o przyjemności tylko o zdrowie. Ja w każdym razie zamówię orginalny program kiedyś na pewno bo po prostu jestem winien coś tym ludziom którzy go zrobili.

Mam nadzieję, że admin nie potraktuje tego jak nachalną reklamę, naprawdę piszę to z przekonania, jak coś się w twoim zyciu zmienia to masz ochotę się tym podzielić. Chcę też przetłumaczyć program na polski ( dla kilku osób w mojej rodzinie i wspomnianej wyżej pani ).

Jeśli ktoś z was by się tym zainteresował i zaczął pracować z programem to chętnie wymienie doświadczenia ( oczywiście na forum ).

Pozdrwiam.

 

Powered by WordPress. Design by Free WordPress Themes.